inhire.ioBlogInneOd DevOpsa do Android Developera w rok

Od DevOpsa do Android Developera w rok

Inne
Praca w IT
09/07/2025

Gabriel Źrebiec w zaledwie tydzień dostał się na staż w IT, a niedługo później… całkowicie zmienił kierunek. Zamiast konfigurować pipeline’y i środowiska jako DevOps, postanowił tworzyć aplikacje, które widać i czuć w dłoni – dosłownie. Dziś jako Android Developer łączy pasję z technologią, budując produkty, które mają realne znaczenie. W wywiadzie opowiada o swojej drodze od DevOpsa do Android Developera, projektach z hulajnogą w tle, dlaczego warto mieć „drugi etat” w formie pasji, najnowszych trendach w mobile’u i radzi, jak wystartować w tej branży z przyjemnością, a nie z frustracją. 

Inhire: Gabriel, Twoja ścieżka kariery jest naprawdę ciekawa – od DevOpsa do Android Developera. Jak wyglądało Twoje przebranżowienie i co zmotywowało Cię do zmiany kierunku?

Gabriel Źrebiec: Przez pierwszy rok pracowałem jako stażysta DevOps. Z czasem jednak zacząłem odczuwać, że ta ścieżka mnie nie satysfakcjonuje – zadania były powtarzalne, a my nie mieliśmy kontaktu z samym produktem. Często nie wiedzieliśmy nawet, nad czym dokładnie pracują zespoły, które wspieramy ani jaki jest ostateczny efekt naszej pracy.

Chciałem widzieć realne efekty mojej pracy, coś, co mogę pokazać innym. Dlatego zdecydowałem się na zmianę i wejście w Android development – bliżej użytkownika końcowego i faktycznego wpływu na to, co tworzę.

Inhire: Czy to prawda, że już po tygodniu nauki udało Ci się dostać na staż? Jak wyglądał ten proces i jakie umiejętności Twoim zdaniem najbardziej pomogły Ci na starcie?

Gabriel Źrebiec: Na pierwszą realną szansę w IT trafiłem pod koniec 2022 roku – w czasie, gdy rynek pracy dopiero zaczynał się odmrażać po pandemii. Studiowałem wtedy dziennie informatykę i miałem za sobą technikum informatyczne, więc posiadałem podstawy pracy z systemem kontroli wersji Git, konsolą bash oraz popularnymi językami skryptowymi. Te umiejętności były wystarczającą solidną baza do dalszego rozwoju.

Początkowo celowałem w Javę, ale wymagania były zbyt wysokie – brakowało mi praktyki i projektów.. Przerzuciłem się na konteneryzację – Docker, CI/CD – to okazało się trafionym wyborem, a ja czułem się dobrze w systemach Linux i Windows. 

Na około tydzień przed rozmową zacząłem intensywną naukę  – a przez ostatnie dwa dni skupiłem się konkretnie na przygotowaniu do rozmowy. Przerabiałem pytania rekrutacyjne, utrwalałem najważniejsze pojęcia.

Z perspektywy czasu uważam, że największym wyzwaniem w DevOpsie – zwłaszcza na początku – nie jest sama technologia, ale zrozumienie szerszego kontekstu: jak wygląda współpraca między zespołami developerskimi i operacyjnymi, czym jest realna potrzeba automatyzacji, co oznacza wydajne CI/CD w firmie. Tego nie da się nauczyć pracując samodzielnie – trzeba to zobaczyć w działaniu. Dlatego staż był idealnym pierwszym krokiem, który pozwolił mi zderzyć teorię z praktyką.

Inhire: Co najbardziej urzekło Cię w mobile developmencie?

Gabriel Źrebiec: Największą różnicą było poczucie wpływu – każda zmiana w kodzie od razu widoczna jest w aplikacji. Do tego dochodzi ogromna różnorodność – architektura, zarządzanie stanem, optymalizacja UI/UX, testowanie. To środowisko wymusza ciągły rozwój i sprawia, że praca jest pełna wyzwań, bez miejsca na nudę.

Inhire: Czy Twoim zdaniem „drugi etat” w formie pasji pomaga w rozwoju jako deweloper?

Gabriel Źrebiec: Zdecydowanie. Projekty poza pracą pozwalają testować nowe technologie, utrwalać wiedzę i rozwijać się tam, gdzie w pracy brakuje przestrzeni na eksperymenty. To szczególnie ważne na początku kariery.

Inhire: W takim razie opowiedz nam coś o swoich prywatnych projektach :)

Gabriel Źrebiec: Każda z trzech aplikacji, które stworzyłem, była związana z hulajnogą elektryczną. Każda kolejna wersja projektu była dla mnie sposobem nie tylko na naukę nowych technologii, ale też na wyciąganie wniosków z poprzednich iteracji i stopniowe wchodzenie w coraz bardziej zaawansowane obszary zarówno software’u, jak i hardware’u.

Pierwsza wersja aplikacji, napisana na początku studiów, była prostym projektem w Javie – z interfejsem opartym na XML-u i klasami mającymi po tysiąc linii kodu. Nie stosowałem wtedy jeszcze dobrych praktyk – skupiałem się głównie na podstawowej funkcjonalności i wykorzystaniu komponentów telefonu.

Druga wersja była już znacznie bardziej rozbudowana – pojawił się system rejestracji, panel użytkownika i integracja z API. Po raz pierwszy zacząłem pracować z mikrokontrolerami takimi jak ESP32 i modułami SIM oraz GPS. Wymieniałem dane z aplikacją przez Bluetooth, mierzyłem rzeczywiste wartości napięcia i wykonywałem obliczenia na podstawie danych z zewnętrznych czujników. W porównaniu z pierwszą wersją był to duży krok naprzód – zacząłem dostrzegać, jak ważna jest komunikacja między różnymi warstwami systemu.

Trzecia wersja powstała już w trakcie mojego stażu jako Android Developer. Byłem wtedy dużo bardziej świadomy technologicznie – użyłem Kotlina, Jetpack Compose, architektury opartej na jednej aktywności i BLE zamiast klasycznego Bluetootha. 

Przeprojektowałem całą aplikację od zera – zarówno pod kątem UX/UI, jak i działania samego systemu. Wprowadziłem bardziej zaawansowany układ pomiarowy, który mierzył zużycie energii w czasie rzeczywistym, co pozwoliło uzyskać dokładniejsze dane i ograniczyć błędy typowe dla większości marketowych rozwiązań.

Te doświadczenia nauczyły mnie przede wszystkim systematycznego podejścia do rozwoju, iteracyjnego doskonalenia projektów oraz pracy nad architekturą i komunikacją między warstwami systemu. Dzięki temu szybciej adaptowałem się na stażu i naturalnie rozwijałem się w kierunku nowoczesnego Android developmentu.

Inhire: Które trendy w mobile development najbardziej Cię dziś ekscytują?

Gabriel Źrebiec: Zdecydowanie Kotlin Multiplatform – choć przez długi czas prym wiodły rozwiązania takie jak Flutter czy React Native, coraz więcej firm zaczyna dostrzegać potencjał w natywnym podejściu opartym na Kotlinie.

Kotlin Multiplatform staje się coraz bardziej dojrzały i dostępny, co sprawia, że przejście do pełnego programowania wieloplatformowego nie wymaga już radykalnej zmiany narzędzi czy podejścia.

Myślę, że przyszłość mobilnego developmentu będzie mocno związana właśnie z integracją natywnych technologii z podejściem multiplatformowym, gdzie jakość i wydajność aplikacji idą w parze z oszczędnością zasobów i wspólną bazą kodu. 

To kierunek, który nie tylko ekscytuje technologicznie, ale też ma duży sens biznesowy.

Inhire: Jakie są Twoje obecne wrażenia podczas pracy z takimi rozwiązaniami? 

Gabriel Źrebiec: Obecnie rozwijam aplikację hobbystyczną w Kotlin Multiplatform, która daje duży potencjał, ale też stawia wyzwania.

Największym wyzwaniem jest intensywnie rozwijana technologia i nie wszystko działa od ręki. Trzeba bardzo świadomie dobierać biblioteki, bo nie każda wspiera multiplatformowość. Dodatkowo część kodu, szczególnie związanego z natywnym dostępem do zasobów, czy interfejsem użytkownika, trzeba często pisać osobno – co wymaga znajomości obu ekosystemów.

Różnice między Androidem, iOS i desktopem wymagają elastycznego podejścia. Dodatkowo debugowanie w środowisku multiplatformowym bywa bardziej złożone.

Największa zmiana mentalna przy przejściu z klasycznego Androida na KMP to konieczność myślenia w kategoriach współdzielonego kodu: co naprawdę warto trzymać wspólnie, a co lepiej rozdzielić. Trzeba też przewidywać, gdzie architektura multiplatformowa nas ogranicza – i jak można te ograniczenia sprytnie obejść. 

To wszystko czyni pracę bardziej wymagającą, ale też rozwijającą.

Inhire: Z Twojej perspektywy – co jest dziś najważniejsze, by odnaleźć się na rynku jako początkujący Mobile Developer? Gdybyś miał dać jedną radę osobie, która zaczyna swoją przygodę z aplikacjami mobilnymi, co by to było?

Gabriel Źrebiec: Skoncentrujcie się na jednej technologii, budujcie realne projekty i praktyczne portfolio projektów.

Projekty powinny obejmować kluczowe aspekty platformy — od obsługi uprawnień, przez cache’owanie i lokalne bazy danych, po integrację z backendem i wywoływanie API. Dzięki temu można nie tylko zdobyć wiedzę teoretyczną, ale przede wszystkim zrozumieć praktyczne wyzwania i dobre praktyki, z którymi spotyka się każdy developer.

Nie można zapominać o architekturze. Początkujący często bagatelizują znaczenie takich wzorców jak MVVM czy MVI, przez co łatwo popełnić błędy związane z odpowiedzialnością komponentów. W tym kontekście ogromną wartość ma code review – regularna informacja zwrotna pozwala szybko zidentyfikować niedociągnięcia i się na nich uczyć.

Krótko mówiąc: ulubiona technologia, praktyka, zrozumienie architektury, code review i pasja – to klucz do rozwoju. Nie trzeba znać wszystkiego – ważne, by chcieć się uczyć i rozwijać konsekwentnie.


Gabriel Źrebiec: Android developer w ASSA ABLOY z dwuletnim doświadczeniem, który swoją drogę w IT zaczynał od stażu jako DevOps. Programowaniem zajmuje się od czasów technikum — to właśnie wtedy odkrył, że aplikacje mobilne są kierunkiem, w którym chce się rozwijać. Ceni autentyczność i optymizm, lubi wracać do sprawdzonych miejsc i korzystać z dobrej pogody, a w chłodniejsze dni stawia na rozwój i nowe wyzwania.